Tuesday, 29 January 2013

More snow / Więcej śniegu

As we received some great deal of snow lately, working on this piece makes sense to me again :)
Duże opady śniegu w ostatnim czasie nadały znowu sens mojej pracy nad tym krajobrazem :)
But, as you can see, taking pictures of it is rather a challenge. So you have to believe to my words - there ARE new additions. And I can't wait to wash it. Washing is always a big test for my ideas. It is after the washing when you can see if it all works. After so many hours in my hand the quilt is always very tired and washing is a relaxation for it. But there's still some more hours before it will see the water.
Ale, jak sami widzicie, fotografowanie tego to wyzwanie. Musicie uwierzyć mi na słowo - naprawdę PRZYBYWAJĄ nowe elementy. I już się nie mogę doczekać, kiedy to wypiorę. Pranie to prawdziwy sprawdzian dla moich pomysłów. Dopiero po praniu widać, czy to waszystko razem dało zamierzony efekt. Po tych wszystkich godzinach spędzonych w moich rękach, każda praca jest bardzo zmęczona i pranie to dla niej czas relaksu. No ale na to trzeba jeszcze trochę poczekać.
And to add some color to this post - one homestead from my village :)
I kolorowy dodatek na koniec - jedno gospodarstwo z mojej wioski :)


Thursday, 24 January 2013

My village... / Moja wioska...

... is global. And in fact, this is the second "Global Village". The first one was this:
... jest globalna. Tak naprawdę, to to jest druga moja wieś. Pierwsza była ta:

Many, many years ago, when I was starting in "quilting business" (read: learning about quilts, quilt history and quilt makers) I joined  a few discussion online groups. Those were the days... I met lots of great people (some of them became friends in real life too) and learned a lot. Thanks to American quilters I discovered the best fabric shops. And a lot of quilters has sent me their scraps. Thanks to internet we stayed connected on everyday basis. This first "Global Village" is the exact picture of this time - I felt like living in a small village, knowing every neibourgh, sewing with their fabrics. And connected by wires :) The size of this quiltlet is pretty small - 35 x 41 cms.
Dawno, dawno temu, kiedy dopiero wchodziłam w świat quiltu (czyli: dowiadywałam się co to jest quilt, jakie są ich rodzaje, historia i twórcy) należałam do kilku internetowych grup dyskusyjnych. To były czasy... Spotkalam wtedy mnóstwo fantastycznych osób (z niektórymi zaprzyjaźniłam się również w realu) i mnóstwo nauczyłam. Dzięki amerykańskim koleżankom odkryłam najlepsze sklepy z tkaninami. A wiele z nich przysyłało mi swoje ścinki. Dzięki internetowi byłyśmy w codziennym kontakcie. I właśnie tak to wyglądało, jak w tej pierwszej "Globalnej Wiosce" - czułam się, jakbym naprawdę mieszkała w małej wsi, znała wszystkie sąsiadki, szyła z ich tkanin. A połączone byłyśmy za pomocą cienkich drucików. Ta praca jest malutka - ma 35 x 41 cm.
After few years, in 2008 the show in Houston came in handy to make something bigger. Just kidding, the size they want quilts in to be exhibited is always a nightmare for me. I don't work this big (and, after making a piece for Houston earlier, I said never again). But it was tempting, as it was the first, separate Art Quilt exhibition in Houston. My former groups were history but I was already a member of Quiltart online group so it seemed fun to try the idea of global village again.
Kilka lat później, w 2008 Houston organizowało pierwszy, osobny pokaz quiltów artystycznych (wcześniej ta kategoria nie była tak wyodrębniona). Świetna okazja, żeby uszyć coś większego. Oczywiście żartuję, duży rozmiar to mój nocny koszmar (kilka lat wcześniej szyłam dużą rzecz, też do Houston i powiedziałam sobie, że nigdy więcej). Ale okazja była kusząca. Po moich dawnych grupach dyskusyjnych pozostało już tylko wspomnienie, ale byłam członkiem Quiltartu, więc idea globalnej wioski nadal była bardzo żywa.
This quilt is 120 x 140 cms. And yes, it made it to Houston and then, traveled for 2 years through different shows in US. My village became bigger and much more complex. As the the whole web. It is much easier to look at particular residents than to see it all at a glance.
Ta praca ma 120 x 140 cm. Tak, zakwalifikowała się do Houston, a potem przez 2 lata podróżowała po całych Stanach. Moja wioska stała się większa i bardziej złożona. Tak, jak internet. Znacznie łatwiej przyglądać się poszczególnym "gospodarstwom" niż rzutem oka objąć całość.
And now you, dear readers, are a part of my village too :)
No i teraz Wy, drodzy czytelnicy, również jesteście częścią mojej wioski :)

Thursday, 17 January 2013

You're my inspiration / Inspirujecie mnie

Some of you may remember my Japanese friend, Debbie, who makes beautiful etegami cards. I'm a big fan of her works and avid reader of her blog. I can say that she is always in my kitchen because everyday I look at this little magnet from her :)
And now, her nice comment under my previous post turned me on. Not so long ago, Debbie posted a picture of her home. I knew that she lives in mountains, on Hokkaido, with lots of snow. But somehow the picture surprised me. Why? Because I thought she lives differently, more like this:
Być może niektórzy z Was pamiętają Debbie, moją japońską koleżankę, która robi prześliczne kartki etegami. Jestem fanką jej prac i zagorzałą czytelniczką blogu. Mogę wręcz powiedzieć, że Debbie ciągle siedzi w mojej kuchni za sprawą magnesu od Niej, na który patrzę codziennie :) 
A teraz uruchomił mnie Jej ciepły komentarz pod poprzednim postem. Nie tak dawno temu, Debbie pokazała zdjęcie swojego domu. Wiedziałam, że mieszka w górach, na Hokkaido, z masą śniegu. A jednak to zdjęcie mnie zaskoczyło. Dlaczego? Bo według mnie Debbie mieszka tak:
That's why I had to make this card immediately - to straighten things up :)
Dlatego musiałam od razu uszyć tę kartkę, żeby wszystko sprostować :)
That's the internet magic - it gives us so strong feeling that we "know" someone (and sometimes it is true!), that (subconsciously) we build the whole world around this person, based on the limited facts we really know (of course I mean the real people, not these fake internet personalities). Except her own house, Debbie shows many of her attempts on the "house" theme. And this theme is pretty close to me.
Magia internetu - potrafi dać nam tak silne poczucie, że kogoś "znamy" (i czasem to prawda!), że (podświadomie) budujemy sobie cały świat wokół takiej osoby, oparty tylko na wyrywkowych faktach, które rzeczywiście znamy (oczywiście mówię tu o prawdziwych ludziach, a nie tych wykreowanych na użytek internetu osobowościach). Oprócz prawdziwego domu, Debbie pokazuje także wiele swoich podejść do tematu "dom" w sensie artystycznym. A temat ten jest mi bardzo bliski.
Except all the small houses I showed to you, some years ago I made this huge (for my standards anyway) quilt with houses "The Global Village". It was displayed many times at many places but I've never really talked about it. So maybe it's the time? Thank you Debbie for the inspiration!
Poza tymi wszystkimi małymi domkami, które Wam już pokazywałam, wiele lat temu uszyłam olbrzymi (przynajmniej według moich standardów) patchwork z domkami "The Global Village". Zwiedził pół świata, wisiał w wielu miejscach, ale nigdy o nim za wiele nie mówiłam. To może już czas? Dzięki, Debbie, za inspirację!

Now I can show you just the back of it (the whole quilt you can see HERE), but I promise to show every little house pictured there and... some more :)
Teraz moge pokazać tylko jego tył (przód możecie zobaczyć TUTAJ), ale obiecuję pokazać każdy domek, który tam jest i... jeszcze trochę więcej :)

Monday, 14 January 2013

White stuff / Na całej połaci śnieg

If I want to be honest I have to say that this piece is pretty boring in the working. To entertain myself I added the blue scrap and am covering it with white threads. Oh well, but that's what I wanted. Now, when our world is covered with the snow again I feel more motivated. The quietness and peace coming with the snow make me to enjoy my landscape again :)
Jeśli mam być szczera, to muszę przyznać, że praca nad tą tkaniną jest raczej nudna. Żeby ją sobie urozmaicić dodałam niebieskie kwiatki i teraz przykrywam je białymi nićmi. No ale sama tego chciałam. Na szczęście spadł świeży śnieg i trochę mnie zmotywował. Ta cisza i spokój świata przykrytego śniegiem sprawiają, że od razu mój pejzaż zaczyna mi się znowu podobać :)

Friday, 11 January 2013

What's cooking? / Kuchenna pigułka

It happens many times that I'm surprised by how (unintentionally) well some different ideas/works/memories go together. It may results in new idea or may not, but I'm always amazed when it happens. That's why I decided to memorize these discoveries. So why not to share them with you?
Bardzo często zaskakuje mnie jak przeróżne moje pomysły/prace/wspomnienia wzajemnie się uzupełniają tworząc (niechcący) harmonijną całość. Takie odkrycie może zaowocować kolejnym pomysłem, chociaż wcale nie musi. Ale na wszelki wypadek postanowiłam je sobie zapamiętywać. I nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dzielić się tym z Wami :)

Monday, 7 January 2013

In the beet of my heart / Wracając do buraków


Do you remember THIS OLD POST?
Pamiętacie TEN STARY WPIS?

I was reminded of it while working on some funny Valentine's hearts.
Ja sobie przypomniałam o nim w trakcie wymyślania zabawnych Walentynkowych serduszek.
So I added some binding and ... voila! My beet in full glory:
Niewiele myśląc dodałam wykończenie i... voila! Buraczek w pełnej krasie:
And to keep this beety mood a bit longer I made a small apron as a funky wall pocket. Yes, the beginning of a new year puts me in cleaning/organizing mode :)
I w takim buraczanym klimacie uszyłam jeszcze kieszonkę na ścianę w formie małego fartuszka. Tak, początek roku to dla mnie czas porządków i reorganizacji :)


Tuesday, 1 January 2013

Happy New Year! / Szczęśliwego Nowego Roku!

Just popping in to wish you a Happy New Year!
Wpadam tylko życząc wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku!
The work behind me is 12 (well, 13 to be honest) years old. Winter landscape in the mountains - it too was inspired by a trip. What's interesting, it is not a quilt. It's pure applique done on a stiff felt bought from Polish mountain people.
Praca w tle ma już 12 (a właściwie 13) lat. Zima w górach - też inspirowana małą wycieczką. I nie jest to quilt. To aplikacja wykonana na góralskim filcu.
This year is going to be filled with lots of work. So I'd better go to my current landscape to finish it soon.
Ten rok zapowiada się pracowicie. To lepiej już pójdę do mojego obecnego pejzażu, żeby go wreszcie skończyć.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Google+