Tuesday, 26 February 2013

Winter is finished / Zima skończona

... at least mine :) And yes, it's terrible to photograph it gracefully. So you have to believe me - it looks good (if I say so myself). And now just look through the pictures and let your imagination work :)
 ...przynajmniej moja :) I oczywiście niemożliwością jest jakieś sensowne jej sfotografowanie. Czyli musicie uwierzyć mi na słowo - dobrze wygląda (jeśli sama mogę tak powiedzieć). A teraz pooglądajcie zdjęcia i... pozwólcie popracować wyobraźni :)



Tuesday, 19 February 2013

Hot off the needle / Prosto spod igły


This morning, while working on Etsy, I went through tons of images of blueberries. I'm a fruit gal, but blueberries are one of my most loved. And before I even noticed I was playing with my beads thinking about blueberry ideas.
Dziś rano, pracując na Etsy, obejrzałam chyba tonę jagodowych rzeczy. Ja w ogóle jestem owocowa, ale jagody chyba kocham najbardziej. No i ani się obejrzałam, a już garść koralików uruchomiła we mnie różne jagodowe pomysły.
This one with cream stayed a bit longer with me :)
Ten ze śmietaną został ze mną na dłużej :)
But, as we all know, the hardest part with blueberries is to collect them. To fullfil even medium jar takes some time. So what is the power of art if not to make our lives better? How about the tree of blueberries?
Wszyscy wiemy, że najgorsze w jagodach jest ich zbieranie. Nawet średni słoiczek napełnia się godzinami. No ale cóż nam po sile sztuki, jeżeli nie czyni naszego życia lepszym? To może jagodowe drzewo?
Now you see what happens in the textile cuisine when there's not enough of sun to work on serious projects - even the silliest ideas come true :)
I teraz widzicie, co się dzieje w mojej textile cuisine gdy brak słońca nie pozwala pracować nad poważnymi projektami - najgłupsze pomysły stają się rzeczywistością :)

Wednesday, 13 February 2013

Botanical relax / Botaniczny relaks

Oh well, when your to-do list becomes too long, you just have to put everything aside for a moment and... relax, right? That's what I did lately.
Kiedy lista bardzo-ważnych-spraw staje się zbyt długa, dobrze jest odłożyć ją na chwilę na bok i... odpocząć, prawda? Właśnie tak ostatnio zrobiłam.
I love botanical illustrations. They are constant inspiration for me and I use them for references in my works. And always have them handy. So it was my first choice for making something just for fun. Especially while having such beautiful linens for background :)
Uwielbiam botaniczne ilustracje. Bardzo mnie inspirują i często ich używam jako żródła informacji w swoich pracach. I zawsze mam je pod ręką. Dlatego właśnie taki botaniczny obrazek postanowiłam uszyć w ramach relaksu. Zwłaszcza, że miałam takie piękne lny na tło :)
Here they are quilted:
Tu już przepikowane:
And here comes the plant:
I teraz roślinka:
A bit of handwork:
Mały hafcik:
A bit of beads:
Parę koralików:
And it's ready for washing:
I gotowe do prania:
And after washing? You saw it at the beginning of this post:)
The whole piece is small (almost A4, but shorter), easy peasy done in two days. It maybe framed or not, it's stiff enough to stand on the shelf with books. And now I can move to my winter landscape :)
A po praniu? Widzieliście na początku :)
To mały obrazek (prawie A4, ale krótszy), szast - prast i w dwa dni skończony. Można go oprawić, albo po prostu postawić na półeczce oparty o książki. I teraz mogę spokojnie wrócić do zimowego pejzażu :)






Sunday, 10 February 2013

Refreshing / Odświeżanie

Yeap, it's this time of a year - Birthday time. This year I was surprised by unusual gift from my dearest ones - a short, refreshing trip! So maybe it is tough to be a queen (as my mother says) but sometimes it feels pretty good :) And yes, I managed to wash my winter landscape, just to discover that one part... doesn't work :( So I ripped it down.
Tak, to ten czas - czas moich urodzin. W tym roku najbliżsi zaskoczyli mnie cudownym prezentem w postaci krótkiej, odświeżającej wycieczki! Więc może i ciężko być królową (jak mówi moja mama), ale czasami to bardzo przyjemne :) Przed wyjazdem zdołałam jeszcze wyprać mój pejzaż, ale chyba tylko po to, żeby zobaczyć, że jednak nie wszystko wyszło dobrze. No to wyprułam to.
Do you remember? The big blue flowers from the antique tea towel, covered with white embroidery stitches. After washing they looked so bad that I didn't dare to take a picture :)
Pamiętacie? Te duże niebieskie kwiaty ze starej ściereczki przykryte bialymi nićmi. Po praniu wyglądały tak źle, że nawet im nie zrobiłam zdjęcia :)

So now there's this empty space waiting for new idea. But this landscape and my recent trip reminded me about another winter scene I made some years ago and liked very much :)
No i mam teraz puste miejsce, które czeka na nowy pomysł. Ale zarówno ten pejzaż, jak i moja wycieczka przypomniały mi o innej zimowej scence uszytej kilka lat temu i bardzo przeze mnie lubianej :)
And now to start my very personal brand new year :)
A na razie zaczynam swój własny nowy rok :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Google+